środa, 10 lipca 2013

Rozdział 10

-Kotek, kochanie, marchewko!-wyrwał mnie z zamyślenia Saul i cmoknął w policzek. Na ten dotyk uśmiechnęłam się i zatrzepotałam rzęsami. Jakoś po naszej prawej, stali Duff z Kingą. Razem wyglądali wręcz idealnie. Nawet podejście so życia mieli chyba podobne-ćpanie, chlanie i ruchanie. Choć, jestem ciekawa, czy ktoś tu w ogóle tego nie wyznaje. Ja na przykład, i chyba na tym kończy się lista. W każdym razie nie ważne. Po próbie wszyscy,  dosłownie wszyscy, nawet zjarana pani Rosaliee. A Steven wesoło jak nigdy sięgnął po pustą butelkę wina. -Gramy w butelkę.?- Wszyscy przytaknęli i po chwili powiedział:-No dobra. Ale od teraz żaden związek się nie liczy jasne? Nie ma zdrad. To tylko gra.-Znów twierdzące kiwania głową. Położył butelkę na środku czy zakręcił. Wypadło na mnie i Duff'a.
-No to jak Duffy. Prawda czy wyzwanie?-wyszczerzyłam się.
-Prawda.
-No dobra..To...Całowałeś się kiedyś z facetem?
-Eeeeeee...No...Ja...Steven..-Steve w tym momencie zaczął się śmiać. Ja wytrzeszczyłam oczy.
-O kurwa!-Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Duff złapał butelkę i zakręcił. Rosaliee i Steven.
-Co chcesz..-mruknął Popcorn.
-Prawda.
-Pieprzyłaś się z Axl'em?!-Ona tylko przygryzła wargę.
-Trzy orgazmy, półtorej godziny. Najlepszy seks w moim życiu.
-Aha. Fajnie.-Jego twarz wyraźnie posmutniała. Ja tylko w głębi miałam nadzieję, że biedny Steve nie zabije Axl'a na miejscu. Jednak ten dobrze się trzymał. Rosaliee pokreciła butelką i wypadło na mnie i Axl'a. Cudownie.
-No to mała, co bierzemy?
-Chuj. Wyzwanie.
-No to łazienka jest na prawo, 7 minut w niebie z Izzy'm. Tylko chcemy słyszeć!-Westchnęłam i po chwili wstałam, Izzy za mną i oboje poszliśmy do łazienki. Tam jak zwykle bród, kiła i mogiła, ale. Spojrzałam zażenowana na Izzy'ego, on równie na mnie. Po chwili coś mnie oświeciło. Przyciągnęłam go do drzwi łazienki i obydwoje usiedliśmy opierając się o nie bokiem. Ja zaczęłam wydawać z siebie udawane jęki. Rytmiczny zaraz załapał o co chodzi i zaczął uderzać rękoma o uda wydając znaczące dźwięki. Po chwili ja zaczęłam delikatnie drzeć sobie koszulkę i rozpięłam rozporek spodenek. Izzy również i zaraz rozpiął sobie koszulę. Gdy na zegarku ukazało się 7 minut obydwoje na zmianę potargaliśmy sobie włosy i zaraz wyszliśmy do reszty.
-O kurwa! Ostro było!-Z zadowoleniem na twarzy wróciłam na swoje miejsce. Zakręciłam butelką i wypadło na Kingę i Slasha.
-Wyzwanie.-mruknął pudel zerkając na mnie.
-No to..Pokaż nam jak kochasz Nataliee. Zaśpiewaj dla niej!-Westchnął i zaraz odwrócił się w moją stronę. Złapał mnie za obie dłonie i zaczął odśpiewywać mnie jakąś znaną tylko jemu ballade. Patrzył mi w oczy nie przerywając, a moje oczy coraz bardziej się szkliły. Po chwili niewielka łezka spłynęła mi po policzku i cmoknęłam go w usta a potem przytuliłam się.
-Jesteś wspaniały..-kolejny pocałunek złożyłam na jego policzku. Poczułam jego dłoń na swoich pośladkach jednak nie przeszkadzało mi to. Patrzyłam mu w oczy i nie mogłam się od nich oderwać. Czułam, że z każdą sekundą uczucie do niego coraz bardziej wypełnia moje serce. Kurwa. Jestem za słodka. Zdecydowanie za słodka. No ale jak tu nie być przy nim słodką? Po chwili szepnęłam mu do ucha.
-Dzisiaj śpisz ze mną!-przytaknął i zabrał mnie szybko do mojego pokoju. Posadził mnie na łóżku i sam usiadł obok.
-Sebastian tu był. Przyniósł Ci rzeczy.-Pokiwałam głową i przytuliłam go. Twarz zatopiłam w jego włosach i oddychałam miarowo wdychając jego zapach. Po chwili odsunęłam się zrezygnowana i spojrzałam mu w oczy.
-Widziałeś Stevena? Biedny..nie cierpię go, no ale..Rosaliee wbiła mu nóż w plecy. Był taki smutny, przygnębiony, nie mogę na niego patrzeć.-Westchnęłam i ciągnęłam ten dialog właściwie bez celowo, spojrzał na mnie i westchnął. Dotknął czule mojego policzka i przyciągnął moją twarz do swojej, tak, że czułam jego oddech na swoich ustach. Jego druga dłoń wędrowała palcami gdzieś po moim karku wzbudzając we mnie delikatne dreszcze pożądania. Nagle usłyszałam.
-Powiem Ci coś, ale musisz obiecać, że nie wybuchniesz.-Nadal był niezwykle spokojny, a ja posyłałam mu spojrzenia przesiąknięte miłością, pokiwałam głową i zatopiłam dłoń w jego loczkach mierzwiąc je delikatnie i zgarniając z jego twarzy.-Axl jej coś podał. Na pewno.-Po tych słowach wstałam i spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Wyprułam z pokoju i szybko złapałam Axla za koszulkę przygniatając go do ściany.
-Ty skurwielu jebany ty, chuje pedale, pojebusie skurwysynie, tak Ci kurwa ryj przetrące, że żadna dziwka już Ci dupy nie da skurwielu pierdolony !-Zaczęłam napieprzać go pięściami po twarzy, potem po brzuchu. Nikogo prócz nas tu nie było, dlatego nie miałam zamiaru się powstrzymywać, kolejne ciosy zadawałam w policzki, skroń i usta. On zachowywał się jak bezsilny, krew ciekła z jego twarzy i po chwili upadł na zmienię. Spojrzałam na niego i tylko wydarłam się.-Zdychaj kurwo!
    Furia przeze mnie przemawiała, miałam ochotę wbić mu nóż w serce, tak by więcej już nie wstał, wkurwiał mnie, wkurwiał całym sobą. Najpierw ja byłam ofiarą, potem biedna Erin, i teraz Rosaliee. Jakby dobrał się jeszcze do Kingi, nie ręczyła bym za siebie, chociaż już i tak nieźle oberwał.
-Skurwiel jebany...-zadałam kolejny cios w krocze. -Obyś żadnej nie zapłodnił jebańcu!- Odsunęłam się i nagle poczułam jak ktoś łapie moje nadgarstki zaciąga ręce w tył. Axl leżał nie przytomny w kałuży krwi, a ja tylko śmiałam się niczym spełniona psychopatka którą pewnie tak na pawdę byłam. Gdy odwróciłam głowę ujrzałam twarz Rosaliee, a zaraz po tym poczułam ból i ogarnęła mnie ciemność.

2 komentarze:

  1. zajebiste!
    Więcej, więcej!

    OdpowiedzUsuń
  2. wcięło koment. Rozdział krótki to i komentarz krótki. Jebany skurwiel z Axla, żal mi Stevena i Riosie :( Ale ona chyba nie uderzyła pod koniec Nate?! Słodko im ze Slashem, aż za. Próchnicy dostaję xD ŻAL STEVENKA NOOOOO

    OdpowiedzUsuń