wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdzial 8

No to. Rozdział krótki bo jebany Blogger zlikwidowal poprzednią wersje. Napisałam go w skrócie i wyszedl beznadziejnie ale trudno..wiadomo o co chodzi..W każdym razie..Miał być dla Rose i Kingi i będzie.. Wy mnie inspirujecie, mobilizujecie i dzięki Wam ten blog sie rozwija. Dziękuje, Kocham Was..

-----------------------------------

Obudziłam się rano przygnieciona ręką Stradlina. Zaśmiałam się i delikatnie ją zdjęłam. Powoli wstałam i szybko poczułam jak żełądek mnie uciska z głodu dlatego ruszyłam do kuchni. Gdy otworzyła od niej drzwi, przy blacie zobaczułam wysoką brunetkę, o idealnej figurze. O ile się nie mylę, robiła..kanapki? Nareszcie ktoś mnie wyręcza. Kiedy się odwróciła ujrzała duże piwne(XD) oczy, oraz pełne malinowe usta, które wygieły się w uśmiech.
-Cześć. Ehm..Jestem Kinga..Dziewczyna Duff'a. Zgaduje, że jeszcze o mnie nie słyszałaś.
-Nie mylisz się. Ale wydajesz się miła i w ogóle..Czy to zapach świerzej wędliny.?-Usłyszałam jej cichy śmiech
-Tak..Byłam na zakupach. -Wytrzeszczyłam na nią oczy.
-Dziewczyno błagam zostań z nami! - zaśmiałam się, a ona podała mi kanapkę za której jedzenia zaraz sie wzięłam.-A tak w ogóle..Natalia jestem.
-Słyszałam. Duff mówił, że nie jestem tu jedyną kobietą. Siostra Stevena, prawda.?
-Niestety..Nie ważne. Jesteś z tąd.?
-Tak. Znaczy...nie do końca..ale mieszkam tu praktycznie od dziecka..także uznajmy że tak..Pracuje jako striptizerka w Whisky a Go Go..Tam się poznaliśmy z Żyrafą miesiąc temu.
-Hm..Miło. -Gdy skończyłam jeść kanapkę oblizałam usta.-Pyszna.
-Kanapka jak kanapka.-Wzruszyła ramionami.
-Ale ja pierwszy raz od dawna jem, świeżą, kanapkę.-Po tych słowach Kinga wybuchnęła śmiechem.
Sebastian:
-Coś ty ze sobą zrobiła!?-szarpałem ją gdy oboje byliśmy już w mieszkaniu.
-Nic !
-Suko! Masz zamiar ćpać, bo jakiś jebany skurwiel, który traktuje swoją siostre jak śmieć Cię zostawił.?!-Wrzeszczałem do niej mocniej zaciskając dłoń na jej nadgarstku.
-Moja sprawa!-wyrywała się coraz mocniej.
-Jesteś moją kurwa siostrą! Martwie sie!
-Jaaasne. Jesteś taki jak Steven!-wykrzyczala mi w twarz. Na te słowa puściłem jej nadgarstek. Szybko opuściła mieszkanie trzaskając drzwiami a ja tak właściwie, nie wiedziałem, co powinienem. Czy ona powiedziala bo tak myślała, czy to emocje i alkochol. Nie wiem. A może to była prawda? Prawda w którą tylko ja nie mogę uwierzyć. A pieprzyć to. Podszedłem do szafki i wyjąłem z niej puszkę piwa. Szybko ją otworzyłem i upiłem pożądnego łyka.
Natalia:
Stałam tak w kuchni z Kingą już dość sporo czasu oczekując zejścia reszty. Dogadywałyśmy się bez skazy i jakich kolwiek kłutni. Była tylko rok odemnie starsza. Zaproponowała mi załatwienie pracy, jako kelnerka w Whisky na co szybko przystałam. Nie musiałyśmy czekać bo i tak nie było wiadomo, kiedy reszta się zbudzi. Kinga złapała mnie za rękę i pociągnęła do drzwi. Zalożyłam swoją ramoneske oraz kowbojki i obie ruszyłyśmy w stronę baru gadając o wszystkim i o niczym, smiejąc się tak naprawdę z głupot i trzymając się pod rękę. Po chwili odezwała się już poważnym głosem.
-E...Idziesz dzisiaj ze mną na próbe chłopaków?
-No ja..ja nie wiem..nie wiem czy to dobry..pomysł..
-Ale czemu?
-Bo Axl..i Steven..i w ogóle...boje się...wiesz..
-Ej..mała..nie pozwolę im na to..nigdy, ani ja..ani Duff...i Izzy...i Slash...-Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się..
-no okej..-Nie wiele minęło jak znalazłyśmy się pod barem. Weszłyśmy do środka, a Kinga podbiegła od razu do barmana. Ten szybko do mnie podszedł i obejrzał dokładnie. Zaprosił gestem do stolika i zmierzył mnie spojrzeniem ponownie.
-To jak..ty chcesz na stanowisko barmanki?
-Tak..-odpowiedziałam niepewnie ignorując jego spojrzenia na swoich piersiach.
-W takim razie, nie ma sprawy, ale osobiście sądzę, iż nadajesz się na kogoś inn..-przerwałam mu.
-Chcę być barmanką..
-Jak chcesz..No to dzisiaj piątek...zaczynasz w poniedziałek...i pracujesz w poniedziałki, środy i soboty, jasne?
-Jak słońce!-Uśmiechnęłam sie i szybko pobiegłam do Kingi i przytuliłam ją.-Dzięki !-Usiadłam na krześle i po chwili zobaczyłam przed sobą szklankę soku pomarańczowego. Podziękowałam jej gestem i zaraz upiłam łyka..-Jesteś z Polski, prawda?
-Eeee...no tak..skąd widziałaś?
-Miałam przyjaciółkę w Cleveland, właśnie z twoim imieniem...skojarzyło mi się..-Pokiwała głową i zerknęła na zegarek.
-Słuchaj, ja muszę lecieć, do zobaczenia na próbie.-Cmoknęła mnie w policzek i wybiegła z baru, a ja zaraz za nią. Spacerowałam bez celu przytupując czasem do piosenki którą nuciłam pod nosem. Po chwili zatrzymałam się przy pobliskim parku. Usiadłam beztrosko na trawę opierając się plecami o drzewo. Zaczęłam rozmyślać o wszystkim co tak naprawdę się działo. Mruczałam cichutko coś pod nosem i zamknęłam oczy. Nagle poczułam czyjeś usta na swoim policzku i odwrocilam głowe. Zobaczyłam czerń. Tylko czerń.
-Slash..Co tu robisz..?
-Wracałem do domu..Zobaczyłem Cię..i postanowiłem potowarzyszyć.
-Dom jest w drugą stronę..
-No kurwa..Pogadać chciałem no..
-Dobra..mów..
-No bo..-wstchnął i nabrał powietrza. Ogarnął swoje loki i spojrzał mi w oczy.-...chciałem powiedzoec Ci to w domu..Ale ta tleniona kurwa mi przerwała. Bo..Ja Cię chyba kocham..Znaczy, nie chyba. Na pewno. Od dziecka. Kiedy byłaś małą dziewczynką już widziałem w Tobie cudowną kobietę, a teraz...teraz już tą kobietą jesteś i kiedy wróciłaś, wiedziałam, że jesteś idealna, że musisz być moja. Zawsze chciałem Ci pomóc..Zawsze..Jesteś dla mnie wszystkim. Nie po prostu siostrą, kimś dużo, dużo ważniejszym..-przysunął twarz do mojej i bardzo delikatnie mnie pocałował, tak jakby bał się, że pod tego wpływem zniknę. Nie miałam serca by się odsunąć. Naprawdę podobał mi się. Może to właśnie jego potrzebowałam, może to on jest tym właściwym, idealnym. Odsunął delikatnie usta od moich i styknął nasze czoła, a ja wyszeptałam.
-Kocham Cię Pudelku..
-Ja Ciebie też, Marcheweczko..

niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział 7 cz. 2

Szybko zeszła mobilizacją blondyna polegającą na tym, iże jeśli nie wypija na raz, zamówi mi prywatną striptizerkę. Ja tylko przewróciłam oczami i odłożyłam pustą butelkę na stół. Byłam kompletnie nawalona nie myślałam trzeźwo, i na pewno też nie gadałam mądrze. Nie wiadomo jak i kiedy znalazłam się na kolanach Sebka. Objął mnie w pasie i zaczął się delikatnie kołysać. Nie długo trwało gdy poczułam jak coś uwiera mnie w tyłek. Dobrze zdawałam sobie sprawę, co to jest, jednak dziwiło mnie, że ten dotyk tak kurewsko mnie podniecał. Zaczęła delikatnie kręcić biodrami, sprawiając przyjemność sobie i jemu, słysząc czasem jak cichutki jęki wychodzą z jego ust. Przyśpieszałam każdy ruch, by usilić przyjemność, jednak szybko zostało to przerwane. Wziął mnie na ręce i szybko wyniósł do męskiej toalety, której drzwi skutecznie zabarykadował stojącym tam mopem. Postawił mnie na ziemi i przycisnął do ściany i spojrzał głęboko w oczy.
-To tylko seks..nic więcej..zero związku, zero zobowiązań..-mówi wgapiając się w moje oczy, a ja nie potrafiłam spojrzenia nie odwzajemnić.
-Tylko seks..zrozumiałam Mr. Bach.-Uniosłam kącik ust ku górze i szybko poczułam jego usta na swoich. Całował mnie zachłannie i namiętnie, tak jakby usiłował zmiażdżyć swoimi wargami moje. Zaraz po tym poczułam jego język we wnętrzu swoich ust, zmuszający mój o uprawiania dzikiego tańca w ich wnętrzu. Jego ręce znalazły się na moich piersiach i po chwili poczułam jęk nie zadowolenia. Wsadził dłonie pod moją koszulkę i szybko pozbawił mnie stanika nie odkrywając moich piersi całkowicie. Złapał je i zaczął bawić się nimi doprowadzając mnie do szaleństwa swoim dotykiem. Jęczała co chwilę głośno zajmując się tylko tym, co on robi. Jednak po chwili otworzyłam oczy i oderwałam swoje usta, zmierzyłam.go wzrokiem i szybko zciągnęłam jego koszulkę nie czekając na pozwolenie. Zaczęłam masować dłońmi jego klatkę piersiową, potem całowałam ją czasem wpijając w nią zęby i przygryzając. Każdy skrawek jego obecnie nagiego ciała był dopadany przez moje usta. Złapał mnie w tali i nagle pozbawił koszulki i mnie. Całował mój dekolt wydając z siebie ciche pomruki. Doszedł no moich piersi które zaczął gryźć i ssać, a ja obecnie byłam bez silna. Liczył się tylko on, ro co robi, to, że jest. Nie ukrywam iż robię to pierwszy raz. Powinnam to zapamiętać i być pewna swoich ruchów. Te myśli przerwały mi jego chłodne dłonie włożone w moje spodnie. Podniósł mnie i położył delikatnie na podłodze łazienki.Rozchylił delikatnie moje nogi i zaczął rozpinać mi spodnie. Które potem szybko ze mnie zsunął. Zaraz po nich i moje majtki walały się gdzieś po łazience. Nachylił się całując mój brzuch. Jego ręka zaraz znalazła się na mojej kobiecości. Byłam na tyle wilgotna, że mógł gładko się w niej poruszać. Pieścił ją wydobywając ze mnie coraz głośniejsze jęczy z czasem przeobrażające się w krzyk podniecenia. Podczas tych pieszczot zaczęłam dobierać i do jego spodni. Szarpałam je usiłując je rozpiąć. Po chwili pomógł mi a ja szybko wywróciłam go na plecy siadając okrakiem na jego brzuchu. Zeszłam i zsunęłam z niego spodnie, a potem zębami bokserki. Nie chciałam bawić się w dziwkę, dlatego wróciłam do jego ust, nie minęło wiele czasu kiedy to ja znów byłam na dole. Rozchylił mi nogi, a moje stopy położył na swoich ramionach i gwałtownie i mocno we mnie wszedł. Wydałam z siebie krzyk cholernego bólu, który za chwile zmienił się w piski podniecenia. Zaczął poruszać się szybko i mocno, a ja piszczałam coraz głośniej.
-Tak kochanie..-Szeptał podniecając mnie jeszcze bardziej. Nie wiele minęło i obydwoje doszliśmy w tym samym momencie. Szybko ze mnie wyszedł i spojrzał na mnie z seksownym uśmiechem. Szybko wciągnął na siebie bokserki, a na mnie majtki. Wstałam i cmoknęłam go w policzek i szepnęłam do ucha.-Najwspanialszy pierwszy raz..-pocałował mnie ostatni raz i pomógł ubrać do końca, podobnie mu się odwdzięczyłam. Oboje podeszliśmy do lustra poprawiając się końcowo i opuściliśmy łazienkę. Sebastian zamiast prowadzić mnie do stolika, zaprowadził do wyjścia.
-Odstawie Cię do Hellhause..-Ja szybko przecząco pokręciłam głową.-Kochanie, tylko tam jesteś bezpieczna przed Axl'em..-I po tych słowach zgodziłam się. Miał rację, zobaczę jak czuje się Izzy, zostanę u niego, pogadamy. Może coś wyciągnę. Nie ważne. Zdaje sobie sprawę, ze zachowałam się właśnie jak suka..ale jestem z tego tak kurewsko dumna. Przeżyłam swój pierwszy raz kurewsko przyjemnie z zajebistym facetem i wszystko jest kurwa dobrze. Za chwile byliśmy pod garażem. Popatrzyłam na Sebastiana i nachyliłam się by pocałować jego policzek, a ten z delikatnym uśmiechem przekręcił głowę, tak, że nasze usta się ztyknęły. Przycisnął mnie do siebie i złapał za tyłek nadal całując.
-Co to kurwa?-Usłyszałam znajomy mi damski głos i szybko odsunęłam się od chłopaka.-Natalia?! Sebastian?! Czy wy sobie kurwa ze mnie żartujecie?! Co to kurwa jest?-Wściekła Rosalie posyłała nam mordercze spojrzenia. Nie wydawała się trzeźwa. Tylko jeszcze nie wiem pod jakim względem. Może ćpała..Może piła..Nie potrafiłam tego określić
-To. Był. Pocaaałunneeekk.-Mówił Sebastian akcentując każde słowo.
-Tyle kurwa widziałam! Ale...A pierdolcie się obydwoje..-Weszła do mieszkania, a po chwili znow wyszła jednak z butelką Jacka Danielsa w ręku. Spojrzałam na blondyna wyczekująco, a on pocałował mnie w policzek i zaraz pobiegł za dziewczyną. Dobrze zrobił. O to mi właśnie chodziło. Po tym ja weszłam do HellHouse i zaraz zobaczyłam Slash'a. Ze smutną miną na twarzy, a tak w sumie..to miał smutno spuszczona głowę..twarzy i tak nie widziałam.

 SLASH:

Czy to co powiedziała mi Rosie to prawda? Czy ona naprawdę jest z Sebastianem. Kochałem tą dziewczynę. Od zawsze. Nawet gdy była tą małą 10-letnią Natalię w różowej sukience w kwiatki, rudych loczkach z misiem. Zawsze troszczyłem się o nią dużo bardziej niż Steven. Tak na prawde ja ją broniłem..a Popcorn..Zachowywał się jak chuj..Nigdy nie zapomnę..Jak...Serce mi w tedy pękło:

-Saaul!-Usłyszałem słodki zapłakany głosik 10-latki.-pomóż mi..pomóż!-wpadła do mojego domu z zapłakaną twarzyczką. Ja tylko złapałem jej rączke i zapytałem:
-Maleńka..co się stało?-pogłaskałem jej głowę poprawiając niesforne rude loczki które wywijały się na wszystkie strony.
-Steven..On..popsuł mi latawiec. Ja go robiła cztery godziny. A on go podarł, zdeptał i powiedział, że mnie nie kocha, że jestem najgorszą siostrą.-Szybko ją przytuliłem i zaczółem głaskać jej plecki. Szpetałem uspokajające słówka do jej uszka i po chwili wziąłem ją na ręce. Wyprowadzilem przes dom i moim oczą zaraz ukazał się różowy uroczy latawiec zawieszony na drzewie. Był w strzępach. Zciągnąłem go i położyłem na ziemii.
-Nate. Zrobimy razem nowy, łaniejszy, dobrze.?-pokiwała smutno główką i szepnęła cichutko.
-Kocham Cię pudelku. 
-Ja Ciebie też, marcheweczko.

Miałem tylko 17 lat, a kochałem tego dzieciaka. Już w tedy wiedziałem, że wyrośnie z niej kobieta idealna. I nie myliłem się.

Natalia:

Spojrzałam na Pudla, kochała mówić tak na niego jako dziewczynka. Podeszłam do niego i usiadłam obok. Cmoknęłam w policzek.
-Ej. Co się dzieje? -spojrzałam na niego uroczo.
-Nic..Znaczy..Czy ty jesteś..z..z Sebastianem?-zapytał unosząc głowę i odgarniając swoje loki na boki.
-Nie..To tylko buziak...
-Bo wiesz..Ja muszę Ci coś..powiedzieć..Bo ja chyba..
-Natalia ! Szybko ! Izzy ! -przerwał mu głos Duff'a a kiedy to usłyszałam szybko wbiegłam do
innego pomieszczenia.

Slash:

-bo ja..Chyba Cię kocham..-powiedziałem jednak jej już nie było. Zostawiła mnie samego w tym jebanym 'salonie'. Znów zakryłem twarz włosami, a po policzkach spłyneły mi łzy. Położyłem się na kanapie i mimo pory, zasnąłem.

Nataliee:

Była jakaś 22:00. Duff i Ja sterczeliśmy nad Izzym, który bezkresnie gapił się na nas jak na dwoje debili.
-I na chuj tu stoicie.
-Ładne masz oczy popatrzeć chcieliśmy.-Wybąknął Duff, a ja tylko parsknęłam śmiechem.-Idę do baru. Natalia z tobą zostanie i masz więcej chuju nie ćpać. Jutro próba.
-Taaaa.-Po tych słowach Duff opuścił pokój. Izzy ułożył się na podłodze, a ja na łóżku. Rozmawialiśmy chwile i wszystkim i o niczym i zaraz po tym odpłynęliśmy.