No to. Rozdział krótki bo jebany Blogger zlikwidowal poprzednią wersje. Napisałam go w skrócie i wyszedl beznadziejnie ale trudno..wiadomo o co chodzi..W każdym razie..Miał być dla Rose i Kingi i będzie.. Wy mnie inspirujecie, mobilizujecie i dzięki Wam ten blog sie rozwija. Dziękuje, Kocham Was..
-----------------------------------
Obudziłam się rano przygnieciona ręką Stradlina. Zaśmiałam się i delikatnie ją zdjęłam. Powoli wstałam i szybko poczułam jak żełądek mnie uciska z głodu dlatego ruszyłam do kuchni. Gdy otworzyła od niej drzwi, przy blacie zobaczułam wysoką brunetkę, o idealnej figurze. O ile się nie mylę, robiła..kanapki? Nareszcie ktoś mnie wyręcza. Kiedy się odwróciła ujrzała duże piwne(XD) oczy, oraz pełne malinowe usta, które wygieły się w uśmiech.
-Cześć. Ehm..Jestem Kinga..Dziewczyna Duff'a. Zgaduje, że jeszcze o mnie nie słyszałaś.
-Nie mylisz się. Ale wydajesz się miła i w ogóle..Czy to zapach świerzej wędliny.?-Usłyszałam jej cichy śmiech
-Tak..Byłam na zakupach. -Wytrzeszczyłam na nią oczy.
-Dziewczyno błagam zostań z nami! - zaśmiałam się, a ona podała mi kanapkę za której jedzenia zaraz sie wzięłam.-A tak w ogóle..Natalia jestem.
-Słyszałam. Duff mówił, że nie jestem tu jedyną kobietą. Siostra Stevena, prawda.?
-Niestety..Nie ważne. Jesteś z tąd.?
-Tak. Znaczy...nie do końca..ale mieszkam tu praktycznie od dziecka..także uznajmy że tak..Pracuje jako striptizerka w Whisky a Go Go..Tam się poznaliśmy z Żyrafą miesiąc temu.
-Hm..Miło. -Gdy skończyłam jeść kanapkę oblizałam usta.-Pyszna.
-Kanapka jak kanapka.-Wzruszyła ramionami.
-Ale ja pierwszy raz od dawna jem, świeżą, kanapkę.-Po tych słowach Kinga wybuchnęła śmiechem.
Sebastian:
-Coś ty ze sobą zrobiła!?-szarpałem ją gdy oboje byliśmy już w mieszkaniu.
-Nic !
-Suko! Masz zamiar ćpać, bo jakiś jebany skurwiel, który traktuje swoją siostre jak śmieć Cię zostawił.?!-Wrzeszczałem do niej mocniej zaciskając dłoń na jej nadgarstku.
-Moja sprawa!-wyrywała się coraz mocniej.
-Jesteś moją kurwa siostrą! Martwie sie!
-Jaaasne. Jesteś taki jak Steven!-wykrzyczala mi w twarz. Na te słowa puściłem jej nadgarstek. Szybko opuściła mieszkanie trzaskając drzwiami a ja tak właściwie, nie wiedziałem, co powinienem. Czy ona powiedziala bo tak myślała, czy to emocje i alkochol. Nie wiem. A może to była prawda? Prawda w którą tylko ja nie mogę uwierzyć. A pieprzyć to. Podszedłem do szafki i wyjąłem z niej puszkę piwa. Szybko ją otworzyłem i upiłem pożądnego łyka.
Natalia:
Stałam tak w kuchni z Kingą już dość sporo czasu oczekując zejścia reszty. Dogadywałyśmy się bez skazy i jakich kolwiek kłutni. Była tylko rok odemnie starsza. Zaproponowała mi załatwienie pracy, jako kelnerka w Whisky na co szybko przystałam. Nie musiałyśmy czekać bo i tak nie było wiadomo, kiedy reszta się zbudzi. Kinga złapała mnie za rękę i pociągnęła do drzwi. Zalożyłam swoją ramoneske oraz kowbojki i obie ruszyłyśmy w stronę baru gadając o wszystkim i o niczym, smiejąc się tak naprawdę z głupot i trzymając się pod rękę. Po chwili odezwała się już poważnym głosem.
-E...Idziesz dzisiaj ze mną na próbe chłopaków?
-No ja..ja nie wiem..nie wiem czy to dobry..pomysł..
-Ale czemu?
-Bo Axl..i Steven..i w ogóle...boje się...wiesz..
-Ej..mała..nie pozwolę im na to..nigdy, ani ja..ani Duff...i Izzy...i Slash...-Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się..
-no okej..-Nie wiele minęło jak znalazłyśmy się pod barem. Weszłyśmy do środka, a Kinga podbiegła od razu do barmana. Ten szybko do mnie podszedł i obejrzał dokładnie. Zaprosił gestem do stolika i zmierzył mnie spojrzeniem ponownie.
-To jak..ty chcesz na stanowisko barmanki?
-Tak..-odpowiedziałam niepewnie ignorując jego spojrzenia na swoich piersiach.
-W takim razie, nie ma sprawy, ale osobiście sądzę, iż nadajesz się na kogoś inn..-przerwałam mu.
-Chcę być barmanką..
-Jak chcesz..No to dzisiaj piątek...zaczynasz w poniedziałek...i pracujesz w poniedziałki, środy i soboty, jasne?
-Jak słońce!-Uśmiechnęłam sie i szybko pobiegłam do Kingi i przytuliłam ją.-Dzięki !-Usiadłam na krześle i po chwili zobaczyłam przed sobą szklankę soku pomarańczowego. Podziękowałam jej gestem i zaraz upiłam łyka..-Jesteś z Polski, prawda?
-Eeee...no tak..skąd widziałaś?
-Miałam przyjaciółkę w Cleveland, właśnie z twoim imieniem...skojarzyło mi się..-Pokiwała głową i zerknęła na zegarek.
-Słuchaj, ja muszę lecieć, do zobaczenia na próbie.-Cmoknęła mnie w policzek i wybiegła z baru, a ja zaraz za nią. Spacerowałam bez celu przytupując czasem do piosenki którą nuciłam pod nosem. Po chwili zatrzymałam się przy pobliskim parku. Usiadłam beztrosko na trawę opierając się plecami o drzewo. Zaczęłam rozmyślać o wszystkim co tak naprawdę się działo. Mruczałam cichutko coś pod nosem i zamknęłam oczy. Nagle poczułam czyjeś usta na swoim policzku i odwrocilam głowe. Zobaczyłam czerń. Tylko czerń.
-Slash..Co tu robisz..?
-Wracałem do domu..Zobaczyłem Cię..i postanowiłem potowarzyszyć.
-Dom jest w drugą stronę..
-No kurwa..Pogadać chciałem no..
-Dobra..mów..
-No bo..-wstchnął i nabrał powietrza. Ogarnął swoje loki i spojrzał mi w oczy.-...chciałem powiedzoec Ci to w domu..Ale ta tleniona kurwa mi przerwała. Bo..Ja Cię chyba kocham..Znaczy, nie chyba. Na pewno. Od dziecka. Kiedy byłaś małą dziewczynką już widziałem w Tobie cudowną kobietę, a teraz...teraz już tą kobietą jesteś i kiedy wróciłaś, wiedziałam, że jesteś idealna, że musisz być moja. Zawsze chciałem Ci pomóc..Zawsze..Jesteś dla mnie wszystkim. Nie po prostu siostrą, kimś dużo, dużo ważniejszym..-przysunął twarz do mojej i bardzo delikatnie mnie pocałował, tak jakby bał się, że pod tego wpływem zniknę. Nie miałam serca by się odsunąć. Naprawdę podobał mi się. Może to właśnie jego potrzebowałam, może to on jest tym właściwym, idealnym. Odsunął delikatnie usta od moich i styknął nasze czoła, a ja wyszeptałam.
-Kocham Cię Pudelku..
-Ja Ciebie też, Marcheweczko..
Po pierwsze: uuuroczy avatar :D znam, kocham i ten wspaniały meczyzna złapał mnie za rękę :D ale dobra. O rozdzialiku: ojć, dużo się działo. Wkurwione rodzeństwo Bach wrzuca sobie nawzajem, Slash wyznaje miłość Nate i wzajemnie, poznajemy nową laskę Duffa. No, dzieje się dzieje. czytam dalej
OdpowiedzUsuń