Otrząsnęłam głowę usiłując sobie yy przypomnieć cokolwiek. Nadal gapiłam się na ciemno brązowe włosy Eddiego.
-No co się tak patrzysz? Podobasz mi się i tyle. -Wzruszył ramionami. A gdzie ten szarmancki Edward sprzed paru minut? Co prawda łososiowe alladynki słabo pasowały do jego zachowania.
-Ja..Ja poprostu..Nie wierzę, że moge się podobać..-Nie byłam brzydka. Ale bądź co bądź ładna też nie. Nazwałabym się przeciętną, nieczego nieróżniącą się od innych. A może faceci z L.A lubią przeciętne laski, głupie i naiwne świerzaki takie jak ja?! Może to właśnie ich kręci? Dlaczego ulegam? Dlaczego zadaję tyle pytań? Czy jestem normalna? - Ja pierdole te pytania zaraz rozjebą mi łeb!-krzyknęłam nie zwracając na mojego towarzysza najmniejszej uwagi. Za jakieś dwa dni miałam skończyć 18 lat. Dojść do pełni dojrzałości, a jak narazie...Czuje się tak jakby ta 18-stka miała mnie przeprowadzić w poziom dojrzałej suki, bo przecież narazie jestem tylko pisklaczkiem.
Złapałam Edka za rękę i odkluczyłam drzwi. Wyprowadziłam go szybko z pokoju i podadziłam pod barem. Wgramoliłam się na scenę i złapałam mikrofon. Zacisnęłam powieki i stuknęłam w niego parę razy upewniając się, że na pewno działa. Złapałam oddech i słowa zaraz wypłynęły z moich ust.
-Uwaga kurwa. Drodzy skurwiele, suki i normalni ludzie. Pargnę w tym momencie poinformować, że to, co łączyło mnie z KIMKOLWIEK , nie ważne czy to był całus czy wyznałam poważną miłość jest automatycznie skończone. Za dwa dni skończe 18 lat. Stane się dojrzała. Wiem, jestem w L.A mieście Seksu, dragów i Rock n Rolla, ale nie chce skończyć jak ta urocza dziwka zajmująca właśnie miejsce na kolanach Slasha.Chce być normalną dziewczyną, znaczy zależy czy tu uchodzi za norme być dziewczyną-Rockersem. Do póki nie dojrzeje również umysłem, zapomnijmy o wszystkim co było przed tem. Pragnę by mój Pudelek, mimo wszystko nie załamywał się. Dam radę. I jeżeli to co do Ciebie czuję to miłość. Wrócę..-Bąknęłam szeptem patrząc na Saula zrzucającego kobietę z kolan i patrzącego w moją stronę z otwartymi ustami. Czasem je oblizywał. Spojrzałam na mikrofon i rzuciłam.-Dziękuje, kurwa.Zeszłam ze sceny i zaraz ruszyłam w stronę wyjścia. Nie zwracałam uwagi na dziwne spojrzenia ludzi. Czy napalonych Rockersów czy mokrych od samego patrzenia na Slash'a dziwek. Tak tak. Właśnie zerwałam z Saulem zajebistym Hudsonem. Facetem o którym marzą..praktycznie wszystkie. Którego mogłam mieć. Ale co to za miłość, kiedy ja nie jestem pewna swoich uczuć? Kiedy nie czuje się dojrzała na tyle, by prowadzić poważny związek. Jednak sama nie wiem, czy nawet Slash jest na to gotowy. Takie nagłe przejście. Najperw od chuj dziwek, a teraz nagle jedna dziewczyna. Zobowiązanie. A z resztą co mnie to obchodzi. Poczekamy,zobaczymy.
Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i ujrzałam przymulone brązowe oczy gdzie niegdzie zakryte kosmykiem czarnych włosów. Nieprzytomne oczy patrzyły się na mnie i w pewnym momencie zostałam mocno przytulona. Wtuliłam się w ramiona rytmicznego, a mój nos zatopił się w jego włosach wdychając mocny zapach petów którym były przesiąknięte. Momentalnie szepnęłam mu do ucha.
-Masz fajkę?
-Mam coś lepszego. -Odpowiedział podobnym tonem muskając wargami moje ucho. Spojrzałam na niego pytająco. Złapał mnie delikatnie za przedramię i prowadził do domu. Nie miałam pojęcia co mógł mieć na myśli. W sumie, to średnio mnie to zastanawiało.
Kiedy staneliśmy pod domem, Izzy natychmiast wprowadził mnie do swojego pokoju. Zostawił tam i sam wyszedł. Czekałam na niego cierpliwie oglądając kolekcje zużytych strzykawek, igieł i pustych woreczków. Nagle jego słowa zaczęły krążyć mi po głowie. Czy on chciał mi coś dać?
Wszedł do pokoju. W jednym ręku trzymał wypełnioną już strzykawkę a w drugiej cienką linę. Podszedł do mnie i odwrócił moją rękę wnętrzem w górę. Na przed ramieniu ciasno związał mi sznurek i zaczął przyglądać się mojemu ręku. Zasiedliśmy wygodnie na podłodze, a on podniósł strzykawekę i uśmiechną się.
-Chcesz tego?-Zapytał przykładając igłę do mojego nadgarstka.
-Tak. Chcę. -Nie chciałam. Nie wiem, czemu się na to godzę. Ten jednak bez wachania wbił igłę w moją żyłe powodując lekkie uszczypnięcie. Pisknęłam cichutko a potem nagle ból minął. Ogarnęła mnie błogość. Niesamowite uczucie. Patrzyłam teraz na świat oczami osoby wolnej. Tak jakby mogła robić teraz wszystko co chcę. Bez konsekwencji. Bo jestem tu tylko ja. I nikt więcej. Jestem sama wśród własnego wyimaginowanego świata. Cieszyłam się jak idiotka. Uśmiech widniał na mojej twarzy. Słyszałam tylko znajomy śmiech Izzy'ego. Ale go nie widziałam..
***
Obudziłam się na podłodze z odrętwiałą ręką. Spojrzałam na nią. Mój nadgarstek był siny. Spojrzałam na kalendarz. COOOO?!
-Sto lat mała.-Usłyszałam głos rytmicznego który kucał obok mnie zaciągając się fajką.-Chyba podałem Ci trochę za dużo. Przespałaś dwa dni.
-O cholera. Reszta wie?!-Usiadłam i spojrzałam na niego lekko karcącym spojrzeniem.
-Nie. Teraz śpią a myślą, że byłaś gdzie indziej. Spoko. -Kiwnęłam głową i spojrzałam na swój nadgarstek. Izzy znów posłał mi swój śliczny uśmiech i ujął moją dłoń. Złapał bandamę która leżała obok i obwiązał nią siną część.
-Już nie widać. Nie domyślą się. Przyniosłem Ci świerze ubrania. Ostatnio coś wiele przesypiasz.-Śmiejąc się podał mi koszulkę z AC/DC i skórzane spodnie. Zaraz wszystko zmieniłam a on zadowolony pokiwał głową.
-Masz gust czarnulku.-Mruknęłam. Gestem podziękował i zaraz opuściłam pokój, tak, by przemknąć przez mieszkanie by nikogo nie obudzić. Udało się.
___________
Narazie tyle. Dziękuje czytającym. Tak że dziewczynie która komentuje pod podpisem "Patryk Criss" serio. Wasze komentarze bardzo pomagają i mobilizują.