wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 9

Kolejny krótki..ale no..Myślę, że zadowalający..Obiecuje sie poprawić..ale nie wiem czy w 10'tym..
-------------------------------
Wtulałam się delikatnie powoli w jego klatkę piersiową. Zaczęłam rozumieć, co to jest miłość. Że to co poniekąd czułam do Axl'a to było głupie zauroczenie. Saul on..On zawsze był moim Pudelkiem. Moim i tylko moim. Kiedy poczułam jego słodkie usta na swojej szyi, zamruczałam z zadowolenia i przytuliłam się mocniej.
-Ej..Kochanie..nie duś!-Powiedział cichutko przez śmiech, a ja rozluźniłam uścisk. Uniosłam swoją głowę i spojrzałam mu w oczy.
-Wybacz. -wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się smętnie. Wplótł palce w moje włosy i zaczął nucić coś pod nosem. Zdawało mi się, że właśnie on był facetem idealnym, z którym chce dalej iść, przez życie w tym Mieście Aniołów. Axl to skurwiel, Sebastian męska dziwka, żaden z nich nie dla mnie. Ale Slash..On jest taki delikatny, czuły, zawsze był. Kochany Saulie,  który był w stanie zrobić dla Mnie wszystko, a jeśli można to nawet więcej. Pomagał mi gdy tego potrzebowałam..Bronił. To on był moim bratem. Steven..Steven nigdy taki nie był..nie mówie, że mnie bił, ale najlepszym bratem nie był. Ja..Boże..Po policzku popłynęły mi łezki.:
Patrzyłam na Stevena który bez skrupułów trzymał moją małą Cocerspanielke Suzie za ogon. Szarpał nią na wszystkie strony, aż w końcu wrzucił ją do jeziora. Suz nigdy nie umiała pływać dlatego szybko padłam po tym na ziemię i zaczęłam płakać.
-Nareszcie ten głupi kundel zniknie z naszego domu! -Krzyczał głośno wskazując na rudawego psiaka topiącego się w wodzie.
-Ja..to była moja przyjaciółka!-mówiłam łkając i jąkając się płaczliwie.
-Zamknij się. Masz 11 lat! Znajdź sobie prawdziwą przyjaciółke! Suzie to tylko głupi kundel-Po tych słowch wstałam i szybko pobiegłam do domu Saula. Weszłam tam bez uprzedzenia i w jego pokoju zobaczyłam jak brzdąka coś na gitarze. Szybko poleciałam do niego i wtuliłam się w jego masywną klatkę piersiową. Kiedy zapytał co się dzieje opowiedziałam historię dokładnie, a on znów zaczął mnie pocieszać.
Następnego dnia w prezencie otrzymałam, szczeniaczka o imieniu Saulie, a Steven miał obity ryj. Wspomnienia związane z Pudlem są naprawde wyjątkowe. Łączyła nas jakaś dziwna więź, która nie była tylko więzią rodzeństwa. Nas naprawdę łaczyło coś dużo większego, silniejszego, mocniejszego. Był taki uroczy i pewnie to sprawiało, że to z nim chciałam spędzić resztę życia.
-To jak mała, idziesz ze mną na próbę?-Spojrzał na mnie uroczo i cmoknął w skroń.
-Ale..Ale Steven...i...i Axl..
-Nie bój się. Poradzę sobię z nimi. Nic trudego. Poza tym, Steven to zwykły ćpun, i tak..
-Steven ćpa?!-Spojrzałam na niego jak na pojebanego.
-Zawsze ćpał, nie pamiętasz?-Zaczął głaskać mnie po głowie i kontynuował.-Przecież, wszystkie te sytuacje, w Cleveland, kiedy byłaś mała, to jak krzyczał, robił Ci krzywdę, fizycnie i psychicznie, to wszystko wina, natkotyków. To co się dzije teraz, też.-I w tym momencie moje myśli zaczęły dziki taniec w mojej głowie, wprawiając mnie w migrenę. Poczułam jego rękę na swoim ramieniu i po chwili usłyszałam jego cichy szept.
-Malutka..To jak..Idziemy? Bo się spóźnimy..
-No..No okej..-Wstał pierwszy i podał mi rękę. Ja zaraz za nim i ruszyliśmy trzymając się za dłonie. Praktycznie nie rozmawialiśmy. Slash mnie wesoło prowadził, a ja poddawałam się mu bez wahania. Rozmyślałam o nim..o nas..o przyszłości. Nagle poczułam jak się zatrzymujemy. Zobaczylam sporej wielkości garaż. Szybko z uśmiechem weszłiśmy do środka i zaraz usłyszałam obelgi ze strony wszystkich:
-Uuu..Pudel znalazł sobie laskę..-Izzy.
-Kolejny..jakby kurwa nie mogła sie zdecydować..-mruczał Steven.
-A mi sie podoba! Pasują do sieboe ! Pudel i Marchewka !-odezwał się wesoło Duff i przytulił mocniej do.siebie Kingę. Po chwili drzwi ponownie otworzyły się. Do mieszkania wpadł Rudy obściskujący się z ...zaraz..czy to..Rosalie..O kurwa. Po chwili ta oderwała się od niego i mruknęła..
-Miłej próby kochanie..-posłała mu buziaka i seksownym krokiem opuściła pomieszczenie. Zaraz po tym Steven rzucił się na Axl'a.
-Ty Ruda pało ! Łapy precz od mojej dziewczyny! Łapy kurwa precz! -Szarpał go a Axl tylko zwinnie sie wyrywał.
-Spierdalaj! Sama chciała! Do tego jest naprawde świetna w łóżku.-Steven juz nadstawiał ręke by go uderzyć gdy obok pojawił sie Duff i odciągnął ich.
-Debile! To później! Teraz jest próba! - cała trójka szybko zajęła swoje miejsca, a ja przeniosłam się na wzmacniacz obok Kingi. Uśmiechnęłam się i zaraz wbiłam wzrok w zespół, bo zaczęli już grać. Kiwałam się czasem z dziewczyną w rytm piosenek. Podobało mi się to co grają. Solówki Slasha, były naprawdę świetne, a głos Axl'a, naprawdę ciekawy. Taki..Skrzekliwy..i ...po prostu inny. Intrygował mnie. Jednak moją uwagę jednak przykuwał mulat szarpiący struny z niezwykłym wyczuciem i czułością. Tak, jakby jego gitara była kobietą, trkatował ją czuło i subtelenie, a sam przeżywał potworny orgazm przez jej obecność. Zaśmiałam się na myśl o tym porównaniu i nagle usłyszałam ingtygujący momet w jednej z piosenke piosenki.
'You know were you are?
You're in the jungle baby
You're gone die..'
Ten momet idealnie wykrzyczany przez Axl'a prawdopodobnie określał to, gdzie się znalazłam. Intrygował mnie, naprawde pasował do tego wszystkiego. Tylko ten momet..'You're gonna die.', dawał mi wiele do przemyślenia..

1 komentarz:

  1. Osz, kurwa... Nie wiem co napisać. W sumie zacznijmy od początku: milutko. Slash i Nate *-* podoba mnie się. A teraz najbardziej hardcore;owy fragment: Rosie z Rosem. Doobra. Wiem jak to brzmi, ale kuźwa! Chyba musiałam być nieźle naćpana, nachlana czy chuj wie co jeszcze... Rozumiem z każdym, ale z Axlem?! WHAT THE HELL IS GOING ON?! I biedny Steven :( strasznie mi go żal. Wyobrażam sobie jak siedzi za perkusją, uderza w gary i gapi się na Axla z morderczym wzrkoiem, nie reagującym na jakiekolwiek bodźce. No, mam nadzieję, że ogarnie dupę i coś zrobi. Czekam.

    OdpowiedzUsuń