Obudziłam się na łóżku Izz'a, ubrana w ciuchy, które dostałam wczoraj. Przeciągnęłam się i spojrzałam na podłogę. Tam leżał brunet, jedną ręką trzymając gitarę, a drugą butelkę wódki, zaśmiałam się i bardzo cicho wstałam. Podreptałam do kuchni, stanęłam cicho przy drzwiach, jednak moje starania przerwały potężne krzyki dochodzące z przed domu. Podeszłam do drzwi wejściowych i nasłuchiwałam.
-Czy ciebie do reszty pojebało?! To twoja siostra, a ty sobie kurwa , zamiast jej w tak trudnej sytuacji pomóc, to jeszcze kurwa ją uderzyć chciałeś!
-I dobrze, zasłużyła sobie! Ostrzegałem kurwa, przed Axl'em, a teraz ma za swoje, nauczy się, że brata się słucha. Na chuj tu przylatywała, tylko problemy sprawia, wokalista nam spierdolił !
-Co ty kurwa pieprzysz.!? Jakaś głupia kariera i pieniądze są dla Ciebie kurwa ważniejsze niż rodzina? Czy ty kurwa zdajesz sobie sprawę, co do cholery robisz?!
-Tak, kurwa zdaję! Ta mała jest tylko kulą u nogi do mojego jebanego życia ! Na chuj mi ona tu!
-Ty jebany skurwielu! Wypierdalaj stąd ale już !
-To jest kurwa mój dom, i co najwyżej ty wypierdalaj !
-Ja nie wiem, czy to kurwa będzie twój dom, jak chłopaki dowiedzą się co powiedziałeś o własnej siostrze!
-Nie powiesz im, kurwa nawet się nie waż im powiedzieć !
-Kurwa, żebyś się nie zdziwił. Dobrze wiemy komu uwierzą. Na pewno nie wiecznie naćpanemu perkusiście, który i tak zawsze gdy jest na haju, zmienia się w zupełnie innego faceta! Wrednego skurwiela bez kurwa uczuć.
-Zawsze jestem skurwielem bez uczuć.
-Nie kurwa! Praktycznie nigdy, nigdy, gdy jesteś trzeźwy! W tedy czuję się kochana, bezpieczna. A kiedy się najebiesz, zaczynam się ciebie bać rozumiesz.?! Ile razy pamiętam, jak dostałam od Ciebie w pysk, za nic, kurwa za nic.! Ćpałeś i mnie biłeś i Ci to kurwa zawsze wybaczałam, zawsze ! Zapominałam bo Cię kocham, ale spójrzmy prawdzie w oczy, jak się nie ogarniesz, przegrasz życie, które i tak, zaczynasz tracić. Straciłeś już zaufanie siostry, mnie,jak tak dalej pójdzie stracisz i chłopaków.
-Co ty pieprzysz?!
-To co słyszysz, z nami kurwa koniec! Zadzwoń, jak się kurwa ogarniesz. -Po tych słowach poczułam jak drzwi otwierają się. Ujrzałam Rosie, której oczy wyraźnie się zaszkliły.
-Przykro mi..-powiedziałam cicho.
-Weź przestań. Miałam tego dość...Nareszcie powiedziałam co myślę, wszystko co mówił o tobie, było gówno warte. Śmieć sobie nagrabił, niech teraz spierdala.-Poniekąd to mój brat, ale kurwa...Słyszałam co powiedział. Słyszałam kurwa wszystko i czuje się jakby wjebał mi sztylet w serce. Fajnie, prawda.? Kurwa w chuj. Wczoraj mnie przepraszał, a teraz kurwa...Musze przestać z tą kurwą. Nie wiedziałam, co powinnam o tym myśleć. Nie teraz..Spojrzałam uważnie na Rosalie i zastanowiłam się, gdzie mogę teraz ucieć. Jedyna rzecz jaka przychodzi mi do głowy to bar. I tak zrobiłam. Minęłam Rosalie, i wyszłam z Hallhause. Szłam tak błagając o nie spotkanie ani brata, ani Axl'a. To byłoby najgorsze co mogłoby mi się stać. Włożyłam dłonie do kieszeni spodni po byłej dziewczynie Izz'a. Poczułam coś w jednej nich. Wyciągnęłam z niej niewielką karteczkę jakieś... $800. Przeliczyłam pieniądze uważnie i wytrzeszczyłam oczy. Bogata ta dziewczyna. Szybko odwinęłam karteczkę i czytałam:
"Kochany Izzy,
przepraszam, że tak nagle Cię zostawiłam. Piszę ten list, aby Ci to wyjaśnić. Nie byłabym w stanie, powirdzieć Ci tego w prost. Mój były chłopak...on wrócił. Zrozumiałam, że go kocham. Pocieszałam się Tobą, a ty wyraźnie kochałeś mnie. Musiałam odejść. Wynagrodzenie chyba już znalazłeś.
Żegnaj, Suzie."
Parsknęłam śmiechem. Jak normalna dziewczyna daje chłopakowi w wynagrodzeniu pieniądze.? Ja pierdole. W każdym razie, nie należały do mnie, wypadało by oddać. Zwróciłam się na piętach i kręcąc głową z politowaniem znów szłam w stronę domu. Nadal rozglądałam się głucho, patrząc czy wokół przypakiem nie zobaczę nikogo znajomego. Przewracałam karteczkę w dłoniach, po chwili ponownie znalazłam się pod domem. Otworzyłam powoli drzwi, rozejrzałam się i nikogo nie zobaczyłam. Wbiegłam na górę i zapukałam do drzwi pokoju Izz'a . Usłyszałam tylko skromne "proszę" i szarpnęłam za klamkę.
-A, to ty..-usłyszałam cichy głos bruneta. Zobaczyłam go siedzącego na podłodze. Grał na gitarze. Usiadłam obok niego i szybko zaczęłam dośpiewywać tekst wymyślany przez siebie na bierząco. Uśmiechał się do mnie pare razy, ale nie zaprzestał grania, a ja nadal śpiewałam. Po chwili musiałam wymyśleć jakiś prosty, powtarzający się refren..'Said, sugar, make it slow, and we'll come togather fine. All we need is just a little patience' . Po tych słowach Izzy zakończył piosenkę jednym akordem i posłał mi zachwycony uśmiech.
-Jeny. Jesteś świetna.-Pogłaskał mi ramię i szybko przytulił do siebie.
-Weź przestań. Aż tak napewno nie..-Moje policzki przybrały różową barwę. A on tylko parsknął śmiechem. Przewróciłam oczami i chrząknęłam.-Czekaj..nie po to tu przyszłam...-Podałam mu kartkę ze smutnym uśmiechem. On otworzył ją i przeczytał. Zauwarzyłam, że w jego oczach pojawiły się łzy. Spojrzałam na niego przykrym wzrokiem, ten szybko wstał, rzucił pieniędzmi i kartką, podszedł do szafki i wyjął opakowanie tabletek. Szybko wsypał wszystkie do ust i popił je stojącą obok wódką. Wstałam szybko i złapałam go za dłonie. Przyglądałam mu się, a w moich oczach pojawiły się łzy.
-Izzy,co ty wziąłeś.?
-Tabletki.
-Ale kurwa na co.?
-Na sen.
-Ile ich tam pojebańcu było.?
-Z piętnaście..jakoś tak..-Spojrzałam na niego z niedowierzeniem. I uderzyłam go gwałtownie w policzek. Spojrzał na mnie nie obecnym wzrokiem, a na moich policzkach zaczęły spływać łzy. Jego źrenice automatycznie przyrały wielkość szpilki, a twarz zaczęła czerwienieć. Cholera jasna. Nie wiedziałam co zrobić, powiedzieć czy co kolwiek. Przytuliłam go do siebie. Nadal czułam jakby był zupełnie gdzieindziej myślami, a przy mnie tylko fizycznie. Zaciągnęłam go na łóżko i położyłam go na nim. Usiadłam obok i zaczęłam delikatnie głaskać jego ramię. W myślach prosiłam, by nie zasypiał. Ułożyłam go delikatnie na ziemi i szybko wybiegłam z pokoju. Zapukałam do drzwi obok. Gdy je otworzyłam ujrzałam Duff'a z basem w dłoni.
-Słuchaj pomóż mi...Izzy...On połknął całe opakowanie tabletek nasennych..
-Tylko jedno.?
-No..No tak..-Zastanawiał mnie wyraz 'tylko'. Jestem pewna, że ja po takiej dawce zeszła bym z tego świata.
-To go zostaw...jakby chciał się zabić wziąłby co innego albo więcej tabletek...serio..-Słysząc to wzruszyłam ramionami i wyszłam z pokoju żyrafy. Zchodziłam na dół kiedy poczułam czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciłam się i zobaczyłam za sobą kupę czarnych loków. Ogarnęłam je dłonią by widzieć jego twarz i głęboko westchnęłam. Wyrwałam szybko ramię z uścisku i wyszłam z mieszkania ponownie. Ruszyłam w stronę Sunset nucąc pod nosem coś z działalności Sebastiana. Po chwili za plecami usłyszałam znajomy głos. Domyśliłam się, że długo włosy blondyn stoi za mną. Odszukałam ręką jego dłoń i szybko przyciągnęłam go do siebie wtulając twarz w jego włosy. Czułam jego dłoń na swoich plecach.
-Co jest maleńka?-Zapytał cicho nie puszczając mnie. Ja delikatnie odkleiłam się i spojrzałam mu w oczy.
- Nic. Problemy z bratem..kumplem...i zakochanym pudlem...czyli wracam do domu.-Spojrzał na mnie zdziwiony i zapytał lekko nie dowierzająco.
-Ale..ale jak do domu.?
-No wylatuje...pierwszym samolotem..- mówiłam chwiącym głosem.
-No i na chuj..-Objął mnie ramieniem i prowadził dalej w stronę barów.-Problemy z czasem miną, a w sumie, nigdy nie miną do końca, Kochanie w L.A nie ma życia bez problemów. Nie wyrwiesz się, taki ciąg życia, a Ty masz talent, musisz tu zostać. Wiesz ile ja się tu narczałem.? Problemy z dilerami, z rozpieszczonymi Rockmenami, z Alfonsami, kurwa, życie tu to całkowity hardcore, a Ty, musisz być cholernie silna.-Mówił mi słodko tak przez całą drogę. Zerkał na mnie z uczuciem w oczach. Ja tylko uśmiechałam się słodko i po zakończeniu wszystkiego przywarłam do niego.
-Kurwa..Sebastian..Dziękuje-Złożyłam pocałunek na jego policzku, a On szybko podsadził mnie w wziął na ręce.
-To jak kotek!? Idziemy do baru?-Zapytał z wyszczerzem mrugając do mnie zalotnie.
-A chuj...Możemy iść..-I nadal nie puszczając mnie, ruszył do Whisky a Go Go.-Ej, ale poważnie tu.? Bede musila patrzeć na striptizerki.?
-Wytrzymasz.-Zaśmiał się, a ja tak naprawde nie miałam innego wyjścia. Kiedy dotarliśmy pod drzwi baru, postawił mnie, szepnął coś ochroniarzowi i weszliśmy. Dosiadliśmy się do stolika, przy którym siedziała i tak już gromada jakiś chłopaków..Kurwa..znaczy sie reszta Skid Row. Szbko zamówili kolejki jakiegoś wina, potem Daniels'y i wszystko zeszło przy rozmowach o wszystkim i o niczym. Nie znałam ich imion, oni mojego a i tak wwszyscy bawili sie idealnie. Po chwili jakieś dwie nagie laski podeszły do stolika i zajęły się zespołem, kiedy Sebastian obejmował mnie ramieniem i szeptał słodkie słówka do ucha. Złapałam tylko pełną butelke Jack'a, otworzyłam ją i zaraz zaczęłam pić.