wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 4

Następnego dnia:

STEVEN:

Rosalie siedziała mi na kolanach rozmawiając o jakiś chorych pierdołach z Duff'em. Gdyby nie ta dziewczyna prawdo podbnie gnił bym teraz pod stertą kokainy. Miłość daje wiele do zrozumienia. Zwłaszcza ta. Rosie była cudowna. Drobna, szczupła, z burzą czarnych włosów. Zawsze tak rozkosznie pogodna. Wszyscy w tym piekielnym domu polubiliśmy ją. Jednak najbardziej martwi mnie to, jak rozwiną się jej relacje z Nataliee. Martwiłem się, że może młoda jej nie zaakceptuje. Jednak różnica wieku między nimi mierzyła 4 lata. A może to Rosalie uzna, że nie chce się zadawać z gówniarą...
-Steve, kochanie, prawda ?-Zapytała, a ja momentalnie otrząsnąłem się z zamyślenia.
-Tak..znaczy..no...jak brzmiało pytanie ?-skrzywiłem się z mieszaną miną.
-Eh..Popcorn..Popcorn..Pytałam, czy ty też uważasz, że KISS to jeden z najlepszych zespołów rockowych.
-Święta racja ! -wydarłem się.
-A chuj kurwa nie prawda. Aerosmith. Aerosmith to bogowie ! -Usłyszałem słodki znajomy mi bardzo dobrze głosik.
-Młoda ma racje!-tym razem odezwał się Duff. Nataliee podeszła do niego i przybiła mu piątkę. Po chwili zmierzyła wzrokiem Rosie. Podeszła i słodko podała jej dłoń.
-Nataliee. Siostra jak widać..twojego chłopaka.-Rosalie uśmiechnęła się podała jej rękę.
-Rosalie, Rosi. Możesz mówić jak chcesz. Tak, jestem z twoim bratem i jak na razie, nie narzekam.-zaśmiała się.
-A gotował Ci już? -zapytała Ruda.
-Nie.
-To pogadamy jak zacznie. Osobiście nie polecam. Grozi zatruciem.
-No kurwa dzięki!-Spojrzałem na nią spodełba.
-Nie ma za co. To może jedyny utalentowany kucharz w tej rodzinie: ja, zrobię jakieś śniadanie, co ?
-Jasne. -przewróciłem oczami.-Panno wysokie mniemanie.
-O KURWA MAĆ STEVEN WIE CO TO ZNACZY MNIEMANIE !-tym razem przywaliłem sobie pięknego facepalma. Musiała mnie upokarzać. Rosie wybuchnęła śmiechem.
-Pomogę Ci Nate. - i obie poszły do kuchni.


***
 
Obydwie dziewczyny nie miały problemu z dogadaniem się. Starały zrobić coś jadalnego z zasobów żywieniowych tego domu. Jednak jedyne przyzwoite danie to tosty z i tak lekko czerstwego chleba, posmarowane jedynie masłem. Zawsze coś.
-To od kiedy jesteś z moim bratem?-Zapytała Nataliee usiłując otworzyć opakowanie masła.
-Jakoś już pół roku. Poczekaj. Pokażę Ci jak to się otwiera. -Brunetka z uśmiechem przejęła od niej opakowanie i rzuciła nim o ścianę. To otworzyło się. Podniosła je i z powrotem podała Rudej.-Trzymaj.-Ta wybuchnęła śmiechem.-Wiesz, sześć miesięcy w tym domu uczy Cię zasad surviwalu. Poważnie.
-Miło. Ja pierdziele, ja tu przecież nie wytrzymam. Tu nawet nie ma gdzie się wykąpać! -wykrzyczała.
-Za domem jest hydrant ! -odpowiedziała z uśmiechem Rosalie. Natalie tylko załamała się bardziej.-Spokojnie. Jak chcesz, możesz zatrzymać się u mnie. Małe mieszkanko. W centrum. Mam jeden pokój, ale jest materac. Damy radę.
-O kurwa ! Poważnie ? -upuściła opakowanie i przytuliła ją mocno.-Dziękuje kurwa !
-Ej, ej mała, ogarnij słownictwo ! I nie ma za co, jesteś fajną laską tylko nam się nie zepsuj w tym chorym L.A . -Obydwie się zaśmiały. Po chwili Natalia spoważniała.
-Ale mogę czasem zajarać? Napić się ?
-A...ile masz właściwie lat ?
-Za dwa dni 18..
-No to na chuj się pytasz ! -śmiech.-A właśnie..-zmierzyła ją wzrokiem.-Czy to nie koszulka Axl'a.?
-No..tak.
-Spałaś z Nim ?!
-Nie ! Nie, nie, nie i jeszcze raz nie !-Nataliee złapała się za głowę.
-To dlaczego..-przerwała jej:
-Leżała na ziemi..podniosłam, założyłam, poszłam spać. To tyle. Ale..na to wychodzi, że ja i Axl..no..jesteśmy razem.
-Cholera, dziewczyno. Znasz go niecały dzień! Ty nie wiesz, do czego on jest zdolny.
-Mówisz mi to, już jako druga.
-Mogę się założyć, że wszyscy to potwierdzą. To jest Axl. On jest nie obliczalny.
-Co masz na myśli mówiąc nieobliczalny ?
-To, że ten facet jest chory psychicznie.-Nataliee osłupiała. Nie wiedziała co teraz myśleć. A jeśli to prawda ? Nigdy nie będą szczęśliwy-Ma psychoze maniakalno depresyjną.
-C..Co to jest ?!
-Szybko sie denerwuje..o głupie rzeczy. Zrobi Ci krzywdę. Tobie i sobie.
-Ale..może..może ja mu pomogę ? Pomogę mu to zwalczyć. Razem..my damy radę.
-Kochanie, mów co chcesz. Ja wiem swoje. Chodź, damy im te kanapki i pójdziemy do mnie. Co ty na to ?
-Jasne. - Ruda uśmiechnęła się słodko. Wzięły talerze do 'salonu' gdzie czekali już na nie wszyscy. Duff kłócący się o coś z Stevem. Slash próbujący przemówić Izzy'emu do rozumu i Axl , który uważnie zmierzył Nate spojrzeniem. Wzrok zostawił na swojej koszulce. Uniósł jeden kącik ust ku górze. Po chwili wstał, podszedł do dziewczyny, złożył pocałunek na jej policzku, przejął od niej kanapki i szepnął do ucha.
-Ślicznie ci w tej koszulce.
-Dziękuję.-Uśmiechnęła się i musnęła jego wargi swoimi. Po chwili poczuła na sobie wzrok wszystkich innych.
-Co to kurwa ?! Nataliee, czy ty jesteś do kurwy z Axl'em ?!-Wykrzyczał wkurwiony Steven.
-No..no tak.
-Pojebało Cię ?! Ten skurwiel Cię wykorzysta ! Przeleci z trzy razy i odrzuci!-Darł się. Wszyscy patrzyli na Niego jak na zupełnie inną osobę. Nie poznawali go. Axl nie wytrzymał. Podszedł do Steva i uderzył go w twarz. Ten szybko oddał i zaraz wyszedł z domu.
-Kurwa.-szepnęła do siebie Rosalie.
NATALIEE:
No cudownie. Właśnie zaprzyjaźniłam się z jego dziewczyną. Dogadujemy się idealnie, a on robi takie kurwa głupie sceny. Zatłukę. No dobra. Nie. Nie ważne. Spojrzałam ukradkiem na Rosie która właśnie talerz na coś co podobno było stołem. Podeszła do mnie i szepnęła.
-Chodź. Weźmiemy twoją torbę, moje auto stoi na zewnątrz.-Kiwnęłam głową z uśmiechem. Pobiegłam do pokoju, gdzie leżała moja walizka. Zciągnęłam z siebie koszulę Axl'a, i włożyłam swoje cichy. Obcisłe skórzane spodnie, koszulkę z logiem Ramones i dżinsową kurtkę. Na swoje nogi naciągnęłam zjechane czerwone trampki. Zarzuciłam torbę na ramię i wyszłam. Przy drzwiach czekała już Czarna. Otworzyła drzwi i znacząco na mnie patrząc wyszła. Pobiegłam za nią. Otworzyła bagażnik auta do którego wrzuciłam swoją walizkę i obie wsiadłyśmy do środka. Pierwsze co usłyszałam w głośnikach to działalność KISS .
-Masz coś innego ?-zaśmiałam się. Ona  szerokim uśmiechem wskazała mi schowek który natychmiast otworzyłam. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kaseta Van Halen. Szybko wyciągnęłam ją i włożyłam do odtwarzacza.
-Czyli ty też uwielbiasz gitarę Edwarda, co ?-Zaśmiała się.
-Nie sądzisz, że tej gitary nie kochać się nie da ?!
-Też racja. -Wybuchnęłyśmy śmiechem i zaczęłyśmy jednocześnie wspomagać Davida swoimi głosami. Nie minęło 15 min jak w tej atmosferze podjechałyśmy pod niewielki domek. Uśmiechnęłam się i otworzyłam buzię ze zdziwienia.
-Małe mieszkanko, co ? Ten domek jest śliczny!
-Wiem, bo mój.-Rosie wyszczerzyła się do mnie.
-Steve nauczył Cię skromności!-Wyśmiałam ją i powili wysiadłam. Podeszłam do bagażnika i wyciągnęłam swoją torbę. Czarna posłała mi słodki uśmiech i gestem zaprosiła do domu. Gdy weszłam do środka zachwyciłam się. Porządek, ład w całym domu, wszystko ogarnięte. Cała półka winyli i kaset. A na największej ścianie wielkie logo KISS .
-Kurwa, dziewczyno ty naprawdę ich kochasz.-zaśmiałam się wskazując na malowidło na ścianie.
-Mówiłam..-przejęła ode mnie torbę. Gdy wyszłam do przedpokoju zobaczyłam kolejne drzwi.
-Mówiłaś, że masz jeden pokój..
-Jeden do dyspozycji..tu mieszka mój brat.
-Brat? Mogę poznać? I...czy nie wyjebie mnie ?
-No coś ty ! Ma na imię Sebastian..jest od ciebie tylko dwa lata starszy..spokojnie.. .
-Czekaj..czekaj...jak wy macie na nazwisko, hm ?
-No Bierk..-Na te słowa wytrzeszczyłam na nią oczy.
-O kurwa..Twoim bratem jest zajebisty kurwa Sebastian Bach ?!
-Czyli znasz Skid Row?-Zaśmiała się i pokręciła z politowaniem głową. Ja tylko znacząco uśmiechnęłam się i pokiwałam głową. Zrobiłam z dłoni serduszko na co obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Naprawdę lubiłam ten zespół, a Sebastian miał niesamowity głos. Rosalie szybko zapukała do drzwi owego pokoju.
-Sebastian ! Jesteś?!
-No..-odezwał się doskonale mi znany, gładki, męski głos.
-Mamy gościa! Chodź tu.-Nie musiałyśmy długo czekać jak wysoki blondyn pokazał się w progu. Zmierzył mnie wzrokiem i uśmiechnął się. Podał mi zgrabnie rękę.
-Sebastian...Bach..a ty jesteś..
-Nataliee Adler..
-Czyżby siostra naszego Stevenka.?!
-Niestety.-przewróciłam oczami.
-Jakie niestety.?-wtrąciła się Rosie-Kochany z niego chłopak...troskliwy..
-Tak bardzi troskliwy, zwłaszcza gdy się dowiedział, że jestem z Axl'em...
-Jesteś z Axl'em.? -wydarł się Sebek. Ja tylko pokiwałam znacząco głową.-Dziewczyno! Przecież to psychopata!
-No kurwa mać! Ile jeszcze osób mi to powie ?-załamałam się.
-Wszyscy którzy go znają..-odpowiedzieli chórem, a ja przewróciłam oczami. Miałam doś tych ocen Axl'a. Jednak wiedziałam, że mogą mieć rację. Znam Axl'a dzień...jesteśmy już parą..nie wiem o Nim dużo...a powinnam, jednak zdawało mi się, że go kocham..Nie byłam pewna, jednak gdy patrzyłam na oczy Sebastiana..Były piękne..On cały był piękny. Do tego zdawało mi się, że przejął się, tą sprawą z Axl'em..jak każdy..
-Dobrze..pogadam z Nim..zobaczymy..

1 komentarz:

  1. No ladnie. Nazywam sie Rosalie Bach :D i juz sobie wyobrazam ten domek. Tylko jedno mi nie pasi : dom jest ogarniety! To jednak chyba nie moj domeczek. No, ale Popcorn sie wkurwil. WOOOW! Nie poznaje kolegi. Scena z maslem urocza. Wlasnie sobie slucham Cinderelli i odswiezam znajomosc z blogiem. Toooom <3 ale powiem ci ze mnie zaskoczylas - kojarze Ci sie ze Stevenem czy co? Ale ladnie ladnie :) "dziewczyno! Przeciez to psychopata!" hahahahah uwielbiam. Juz nie pamietam co tam bylo, dlatego śmigam dalej. Chyba na razi mój ulubiony rozdzialik xD

    OdpowiedzUsuń